Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

28 września 2016

Delikatny krem pomidorowy

0 komentarzy
* 1 litr bulionu warzywnego
* 800 g pomidorów
* 1 cebula
* 1 marchewka
* oliwa do podsmażenia
* 2 łyżeczki natki pietruszki
* 1 łyżeczka suszonego cząbru
* 150 ml śmietanki kremówki (30%)
* pieprz do smaku

Cebulę i marchewkę podsmażyć na oliwie. Pomidory obrać ze skórki, pokroić na duże kawałki i wrzucić na cebulę. Dusić całość, aż pomidory rozpadną się (ok. 15 minut). Przełożyć warzywa do bulionu, dodać pietruszkę i gotować na wolnym ogniu, aż marchewka będzie miękka (ok. 30 min.).
Zblendować zupę na gładki krem, wlać do niej kremówkę, doprawić pieprzem i cząbrem i gotować jeszcze 2-3 minuty.

23 sierpnia 2016

Krem z soczewicy z aromatem libańskim

0 komentarzy
No to tak. Podejście do "zupek" nr 2. Dżeczko siedzi i patrzy, kubeczek migocze brokatem zachęcająco. Dżeczko dostaje łyczka zupki, przełyka. Dostaje kolejne, przełyka, kręci się, wyrywa kubeczek. Ja: "Miejmy to już za sobą" i puszczam kubeczek. Dżeczko chlust tym, co pozostało: 1/4 do buzi, 1/2 na siebie i krzesełko, 1/4 na podłodze. Luz, przynajmniej spróbowała soczewicy.

* 200 g soczewicy
* 3 łyżki suszonych warzyw
* 1 litr wody na gotowanie zupy
* 1 łyżeczka 7 przypraw libańskich

Soczewicę moczyć ok. 3 godzin, następnie przepłukać. Wodę zagotować z warzywami, do gotującej się wody wrzucić soczewicę i gotować kolejne 25-30 minut, aż zupełnie rozmięknie. Dosypać przyprawy, zmiksować blenderem. 
Można nie miksować, jeśli Dżeczko lubi w kawałkach i dobrze mu już idzie gryzienie. Nasze jeszcze potrzebuje trochę czasu. 

21 sierpnia 2016

Zupa krem z dyni

0 komentarzy
Przepis BLW: nie zawiera soli, dodatku cukru niewystępującego naturalnie w warzywach/owocach; może zawierać alergeny.

********************

No to tak. Jest to pierwsza zupka naszego dziecka po wcześniejszych próbach (nie powiem, całkiem udanych) z kawałkami brokułów, bananów, marchewek itp.

Z tych składników wychodzi pół sporego garnka, w dwie dorosłe osoby jedliśmy ją dwa dni.

* 1 kg dyni (w całości, tj. ze skórka i pestkami ważyła ok. 1,7 kg)
* 400 ml wody
* 2 łyżki suszonych warzyw
* 200 ml mleka
* 4 nieduże ząbki czosnku
* 1/4 łyżeczki cynamonu

Zagotować wodę z warzywami, dolać mleko i wrzucić dynię pokrojona w kostkę. Gotować ok. 20-30 minut, aż dynia zmięknie (sama zaczyna się rozpadać w garnku). Zmiksować na krem, dodać wyciśnięty czosnek i cynamon. 
W zależności od potrzeb lub preferencji można dolać wody - a na pewno będzie to potrzebne, gdyby zupa się ostała do dnia kolejnego.


Krem podawaliśmy dzieciakowi w kubeczku Doidy. To pierwsze próby z kubkiem, ale poszło całkiem nieźle. Zupka miała odpowiednią gęstość, żeby się nie wylewać, ale też była dość płynna, aby młodzież nie musiała się bardzo męczyć z przełykaniem (to na razie ćwiczy na warzywach i owocach).



26 lipca 2016

Krem z soczewicy z boczniakami

0 komentarzy
Do przygotowania gęstej, soczewicowej zupy potrzebne będą:

* 20 dag czerwonej soczewicy
* około 1 litra wywaru z warzyw
* 1 opakowanie boczniaków
* masło
* sól
* pieprz
* bazylia
* ras el hanout lub garam masala

Soczewicę zalać wodą i moczyć przez 3-4 godziny. Boczniaki pokroić w krótkie paski, podsmażyć na maśle z solą i bazylią. Soczewicę gotować do miękkości w wywarze, doprawić solą, pieprzem i ras el hanout, a następnie zmiksować blenderem. Dodać boczniaki i zamieszać.

16 października 2015

Zupa z porów i cebuli

0 komentarzy
Wolne przedpołudnie warto poświęcić ustaleniu kuchennej "playlisty" na kolejne tygodnie. A że w powietrzu czuć zbliżającą się zimę, to i w kuchni jakaś taka większa ochota na mięsko, gęste zupy i ziemniaki.
Zatem uderzając w tematykę dań w płynie, oto zupa z porów (dużo) i cebuli (mniej).

Do zrobienia zupy (3 duże porcje) potrzebne będą:
* 2 pory
* 1 duża cebula
* 2 łyżki masła
* 3-4 średnie ziemniaki
* 4 szklanki bulionu warzywnego
* sól i pieprz do smaku
* 1/4 łyżeczki imbiru mielonego

Dodatkowo:
* ciemny chleb (akurat dziś mieliśmy cebulowy, ale sprawdzi się każde ciemne pieczywo)
* masło do posmarowania
* ziarenka czarnuszki do posypania (albo inne zioła wedle smaku i gustu)

Przygotowanie:
Pory (białe i jasnozielone części) posiekać na wąskie plasterki, cebulę pokroić w drobną kostkę, ziemniaki tak samo. W garnku roztopić masło i dusić w nim cebulę z porem około 5 minut, często mieszając, aby się nie przypaliły. Na początku może wydawać się nieco mało tłuszczu do duszenia, ale już po chwili warzywa puszczają sok. Następnie dorzucić pokrojone w kostkę ziemniaki i dusić jeszcze 3 minuty.
Zalać warzywa bulionem i gotować ok. 30 minut. Przed końcem gotowania dodać imbir, pieprz i sól. Na koniec wszystko zmiksować blenderem na gładki krem.


W tym czasie przygotować chlebek. Ukroić 6 grubych pajd chleba, posmarować obficie masłem i posypać czarnuszką. 5 minut przed końcem gotowania zupy włożyć kromki do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Wyjąć, kiedy masło roztopi się i nieco wchłonie w chleb, a skórka stanie się chrupiąca (5-7 minut).

Podawać chleb prosto z pieca z gorącą zupą.

Smacznego!

13 kwietnia 2013

Kremowa zupa kalafiorowo-serowa

0 komentarzy
Żaba postanowił kupić kalafior-gigant, oznajmiając mi post factum, że "coś trzeba będzie z nim zrobić". Tradycyjna zapiekanka z pomidorem zużyła tylko połowę, z drugiej zrobiliśmy zupkę serową.




Na garniec zupy potrzebne będą:
* pół głowy kalafiora-giganta lub jeden mały kalafiorek
* 1 duży serek topiony bez żadnych dodatków
* garść suszonych warzyw
* pieprz i sól
* po 1 łyżeczce estragonu i kolendry

Kalafior opłukać i podzielić na różyczki, wrzucić do garnka z ok. 1,5 litra wody i warzywami. Zagotować, aż kalafior zupełnie rozmięknie, zdjąć z gazu i zmiksować na gładki krem. Dolać nieco wody, jeśli zbyt dużo się wygotowało. Gdy zacznie znowu wrzeć, wrzucić serek topiony podzielony na cząstki i gotować, aż się rozpuści (można pomagać mu widelcem). Ok. 5 min. przed końcem gotowania dosypać estragon, kolendrę i doprawić do smaku solą i pieprzem.

Podawaliśmy zupkę z grzankami (kromka chlebka pocięta w kostkę i podsuszona na patelni - na dwóch kroplach oleju z fistaszków) oraz suszoną cebulką.

27 sierpnia 2012

Fasolowa z makaronem (Pasta e fagioli)

0 komentarzy
Tydzień temu był piękny, sierpniowy weekend. Gorący i słoneczny, podobno ostatni taki w tym roku. Wczoraj, jakby na potwierdzenie tych słów, zrobiło się ponuro, sennie i deszczowo. Złapaliśmy klimat jesieni i, o ile śniadanie w postaci bagietki z czosnkiem i sałaty z bazylią obroniło się jeszcze letnio, to zupa będzie jesienno-zimowa. Oryginał pochodzi z książki "Kuchnia włoska. Dr Oetker", po moich modyfikacjach przedstawiam poniżej.

* 20 dag białej lub czerwonej fasoli
* 1 cebula
* 3 ząbki czosnku
* 25 dkg boczku lub 4 małe kiełbaski
* zioła (szałwia z kolendrą to jedna wersja, lubczyk z kolendrą i majerankiem - druga)
* sól i pieprz
* 15 dkg połamanego na kawałki spagetti

Fasolę należy moczyć przez ok. 3-4 godziny  (lub po prostu zostawić na noc). Przepłukaną włożyć do garnka z gotującą się wodą. Boczek i cebulkę pokroić w kostkę i podsmażyć krótko na oliwie (tak, żeby straciły surowy smak), po czym wrzucić do garnka z fasolą. Doprawić to ziołami i wyciśniętym czosnkiem i gotować ok. 35 minut (wersja al dente). Kiedy fasola będzie miękka, do zupy należy dodać makaron oraz doprawić ją solą i pieprzem.
Makaron i fasola mają w zwyczaju chłonąć mnóstwo płynu, nawet kiedy już przestaną się gotować. Na drugi dzień zupa daje się więc kroić nożem. Dolewam wtedy po prostu trochę wody i przegotowuję raz jeszcze. 

12 lutego 2012

Zupa meksykańska z czarnej fasoli - wersja zimowa

2 komentarzy

W dawnych, dawnych czasach, kiedy byłam na II roku studiów, a 6 stycznia grała WOŚP, wybraliśmy się z Żabą (wtedy jeszcze moim Chłopakiem) do ś.p. knajpki "Taco Mexicana" na Poselskiej. Piszę "ś.p.", choć obecnie wciąż tam "Taco" jest, ale to "nasze" (małe, pomarańczowe, z psychodelicznymi obrazami) zostało zamknięte. Skosztowałam tam wówczas po raz pierwszy zupy z czarnej fasoli - gęstej, sycącej, o kolorze wywaru z brudnej ściery, podawanej z pyszną, chrupiącą bułeczką. Zimowe cudo. Po latach, gdy tak wiele się zmieniło w życiu naszym i życiu ul. Poselskiej, wracam do tej pysznej zupy w naszej własnej kuchni.

Wymaga trochę czasu jej przygotowanie, ale właśnie zajadam się nią, pisząc te słowa i stwierdzam, że warto.

Na zupę potrzebne będą (na dwie osoby x dwa posiłki):
- 200 g czarnej fasoli
- 0,5 l wywaru z suszonych warzyw/bulionu warzywnego
- 1 pietruszka
- 2 większe marchewki
- 1 spora cebula
- 6 ząbków czosnku
- 3 suszone papryczki chili
- pieprz
- sól
- 1 łyżeczka kuminu
- 1 łyżeczka oregano
- 1 łyżeczka estragonu
- pętelka kiełbasy lub 200 g boczku + przyprawy do smażenia (oregano/estragon/pieprz)
- chrupiące bułeczki

Fasolę należy moczyć przez noc albo przynajmniej 8 godzin, kiedy jesteśmy w pracy, a następnie przepłukać kilka razy zimną wodą. Gotować na małym ogniu przez godzinę, a w tym czasie przygotować sobie resztę składników.
Pietruszkę, marchewkę, czosnek i cebulę pokroić w kostkę (ja wolę drobniejszy wariant) i smażyć , aż cebulka się zezłoci, a marchewka nieco zmięknie. Kiełbaskę pokroić w półplasterki (lub boczuś w kostkę) i usmażyć z przyprawami.
Ugryźć fasolkę testową - czy już aby zmiękła. Jeśli tak - wlać do niej bulion, pokruszyć w palcach papryczki (palce wyszorować natychmiast, a nie - jak ja - wkładać do oka i pocierać okolice nosa), wsypać warzywa i kiełbaskę. Doprawić solą, pieprzem, estragonem, kuminem i oregano. Zamieszać i gotować jeszcze 10-15 minut.

!Uwaga - bardzo ostre (jak na warunki europejskie), wypala kubki smakowe i czyści zatoki!
!Idąc tokiem rozumowania naszego drogiego przyjaciela Stacha - polecamy na kaca!

27 września 2011

Zupa cebulowa

0 komentarzy
Dla miłośników cebuli w dużej ilości proponuję banalną w przygotowaniu zupkę cebulową:
* ok. 1,5 l rosołu (w razie biedy lodówkowo-zamrażarkowej może być z kostki, ale wówczas niezbyt intensywny)
* 2 cebule
* przyprawy (ja dodaję pieprz kolorowy i oregano)
* masło do zasmażenia cebuli (3 łyżki)
* grzanki lub chlebek
* ew. śmietana z mąką do zagęszczenia

Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na maśle. Wlać do cebuli ok. 0,5 szklanki rosołu i zagotować. Całość potraktować blenderem, aż cebula zostanie dokładnie zmiksowana. tę miksturę wlać do rosołu, zagotować raz jeszcze. Można zagęścić śmietaną z mąką, ale to wersja raczej na zimę.
Podawać gorącą z grzankami lub chlebkiem.

!!! Najlepiej smakuje zjadana przez 5 osób z jednej miski zagryzana podpłomykiem ok. północy w Krakowie w czasie sesji Warhammera. Gorąco polecam taki sposób konsumpcji!!!

21 sierpnia 2011

Ty Buraku! Czyli jak dresa załatwić?

0 komentarzy

Jeśli kiedyś padliście lub zamierzacie paść ofiarą panów pytających się o Wasze problemy, to powiemy Wam jak ich załatwić - na zimno. Rzecz będzie o chłodniku. Ostatnio było o gazpacho, więc dzisiaj będzie prawie po litewsku.
Buraczki myjemy, wszak same mają problem z higieną. Ciachamy na ćwiartki i gotujemy al dente. Wystygnięte obdzieramy ze skóry i trzemy na grubo, ogórki zresztą też obieramy i ścieramy tak samo.
Koperek siekamy, czosnek wyciskamy i wszystko ładujemy w jeden garnek. Można ugotować jajko na twardo i podawać z chłodnikiem. Mieszać, schłodzić, żreć, schłodzić, żreć, itd. póki się nam nie skończy.


Chłodnik prawie litewski:
- 3 buraki
- 2 ogórce
- koperek
- 2-3 ząbki czosnku
- 1l kefiru
- 3 łyżki śmietany 18%
- jajko

UWAGA! Jeśli kolor nie będzie taki jak na zdjęciu, to nie wspomagamy chłodnika denaturatem! UWAGA!

19 sierpnia 2011

Pulp Fiction, czyli gazpacho andaluzyjskie w Krakowie

0 komentarzy

Nie ma co ukrywać, ta zupa zrobi Wam z mniej szlachetnej części pleców jesień średniowiecza! Jest idealna na upały, zdrowa, można poszpanować przed znajomymi znajomością kuchni hiszpańskiej i generalnie mucha nie siada. Nie siada, gdyż koty pożerają ją w kącie.
Trzeba wziąć warzywa i składniki, które są wypisane poniżej, a ja ich przepisywać nie będę, bom leniwy. Myjemy je, by usunąć warstwę potu ciężko pracujących dostawców i szykujemy nóż. Najsampierw pomidory sparzyć należy i obedrzeć ze skóry. Pisałem już, że będzie fajnie? Ogóra obieramy, papryki pozbawiamy gniazd nasiennych.
Odkładamy na bok 2 takie zmaltretowane pomidory oraz po 1/3 części ogóra, papryk i cebuli.
Resztę masakrujemy na pulpę. Blender bywa przydatny do tego. Paćkę zasilamy oliwą, octem, wyciśniętym czosnkiem i przyprawami. Mieszamy z delikatnością godną pieszczenia kobiecych piersi.
Tym warzywom, które oszczędziliśmy, nie dajemy się cieszyć wolnością. Ciachamy je na drobną kostkę. Wrzucamy je do pulpy i delikatnie mieszamy, już wiecie jak delikatnie. W zasadzie wszystko już gotowe, pozostaje tylko zafundować zupie epokę lodowcową między chłodzącym się piwem i gotowe.

Gazpacho kocio-andaluzyjskie:
- 1kg pomidorów
- papryka zielona i czerwona
- 1 ogór słusznych rozmiarów
- 1 cebula nie od parady
- 4-5 ząbków czosnku
- 5 łyżek oliwy
- 1 łyżka winnego
- pieprz i sól

Zauważyliście, że nie gotujemy tej zupki? W dobie rosyjskiego szantażu gazowego to nielicha jej przewaga.

12 grudnia 2009

Zboczniak na topielca

0 komentarzy
Mają się z nami, te skądinąd miłe, grzybole. Poprzednio były smażone, teraz postanowiliśmy je utopić. Chyba jesteśmy złymi ludźmi. Jedynym rozgrzeszeniem może być to, że topione są bardzo smaczne.
Zatem musimy przygotować ok. 1,5 l bulionu, opłukać i pokroić w kostkę boczniaki (jedno opakowanie) i 6-7 ziemniaków (obranych ma się rozumieć) i wrzucić do zupy. Do tego jeszcze ze 4 liście laurowe i kilka kulek ziela angielskiego. Gotować, aż ziemniaki zmiękną, co zajmie ok. 15-20 min. Odlać trochę gorącego bulionu, rozpuścić w nim małą kostkę (100 g) serka topionego i przecedzić tę miksturę przez sitko prosto do zupy. Zagotować całość jeszcze przez 1-2 minuty. Doprawić pieprzem na talerzu. W wersji na Morze Martwe dodajemy jeszcze soli, a co!


Zupa boczniakowa:
- opakowanie boczniaków
- 6-7 ziemniaków
- liście laurowe
- 100 g serka topionego
- pieprz i sól
- woda
- noga kurza na bulion
- dobre piwo

17 listopada 2009

Kartoflanka de luxe

4 komentarzy
Może NIEKTÓRYM kartoflanka kojarzy się z więzieniem, ale mnie nie, zatem dziś ją zrobiłam, dodałam czosnku (ciągle za mało) i w obfitości sera. Wyszła delikatna zupa kremowa, która przepaliła mi żołądek i jelita (od temperatury oczywiście), ale zostawiła sporo miejsca na kolejne eksperymenty z nią w roli głównej. Luby wymyśla na poczekaniu w trakcie jedzenia, dlatego też zastosujemy je następnym razem i niechybnie opiszemy.

Kartoflanka de luxe
- 4 ziemniaki
- główka czosnku (ja dałam 3/4 główki i było go trochę za mało)
- liść laurowy
- 10 dkg startego żółtego sera
- pieczywko albo groszek ptysiowy


Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i poddusić na oleju razem z czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Gdy czosnek nabierze rumianego koloru, wszystko wrzucić do 1 litra wody, dodać liść laurowy, zagotować i trzymać na ogniu tak długo, aż ziemniaki będą miękkie. Wyjąc liść, a zupkę zmiksować blenderem na gładki krem. Doprawić do smaku, rozlać do miseczek, posypać po wierzchu serem. Można dosypać jeszcze groszku ptysiowego albo zajadać z pieczywkiem.
Uwaga, zapychacz! Godne polecenia dla odchudzających się (tak sądzę).

18 października 2009

Ty szczawiu!

0 komentarzy
Czas na zupę, nieprzeciętnie dobrą zupę. Mamy na to certyfikat Niezależnego Kociego Laboratorium Smaku. Cóż to?, zapytacie. Jest to test do przeprowadzenia w warunkach domowych, o ile dajecie schronienie kocim bydlętom. Polega na zostawieniu zupy w talerzu w kuchni i nie zaglądaniu tamże przez chwilę. Efekt badania - zupa zostaje zeżarta, bezwzględnie i definitywnie.
Wróćmy do meritum. Łapiemy kurę i wyrywamy jej podudzie. Wrzucamy do litra wody i, by nie czuło się samotne, dodajemy kilka ziaren ziela angielskiego, dwie łyżki przyprawy warzywnej do zup i sosów. By wiedzieć, czy rosół się nadaje, trzeba wrazić widelec w mięcho podudzia. Płynie jucha - nie gotowe, nie płynie - smacznego.
Gdy ugotuje się, dorzucamy 6-7 łyżeczek szczawiu. W przypadku szczawiu świeżego trzeba go usmażyć na pulpę. Śmietanę w ilości 3 łyżek uszlachetniamy 1,5 łyżki mąki pszennej. Okraszamy odrobiną wywaru i mieszamy jak szaleni, by potem się zabielacz nie zważył. Stosujemy chińską torturę sitka, czyli przecieramy przezeń śmietanę do zupy i podgotowujemy ze 4 minuty. Potem tylko dosolić, lecz nie spieprzyć, więc sypiemy przypraw do smaku.
W międzyczasie gotujemy jajka na twardo, tak samo ziemniaki ,tyle że na miękko. Wszystko umieszczamy na jednej powierzchni talerzowej i jemy, nim koty dokonają dzieła zniszczenia.



Rosół a la Żona:
- podudzie kurze
- ziele angielskie
- przyprawa warzywna do zup i sosów
- woda
- dobre piwo (wlać w kucharza)

Zupa szczawiowa a la Żona:
- rosół a la Żona
- szczaw
- 3 łyżki śmietany
- 1,5 łyżki mąki
- sól i pieprz
- jajka
- ziemniaki
- woda
- dobre piwo (wlać w kucharza)

P.S. Mięcho z kuraka dajemy gościom lub kotom. Chyba, że bardzo je lubicie.
P. S. 2 Jako że to danie dwupoziomowe, przysługują nam 2 dobre piwa.